Ogólne wrażenia mam takie:
Oba modele w swojej klasie cenowej wypadają dobrze. Yamaha gra bardzo
przejrzyście i jak to ktoś kiedyś określił, "kulturalnie" - dźwięk jest miły
dla ucha, nie za ostry, ale z nieco ograniczoną dynamiką. Przy miękko
brzmiącym sprzęcie może być nieco za "ciemna".
Harman jest bardziej dynamiczny, poza tym ma nieco bardziej uwypuklony
środek pasma (subtelna różnica, bez przejaskrawiania...). Inna szkoła
brzmienia. Trudno coś doradzić nie znając Twoich upodobań.
Co do tego h/k, pojawiało się ostatno trochę zastrzeżeń, jeśli chodzi o
jakość wykonania i awaryjność, ale to mogły być odosobnione przypadki, a nie
reguła.
Tym
pozdrawiam
autsajder
pomieszczenie nie za duze 3mx4m,
kolumny Tannoy MX1-M,
gatunki muzyczne raczej ciezki rok, metal, choc cos spokojniejszego
rowniez
sie slucha
Tak czy inaczej poczekaj na inne sugestie. Mogę być za bardzo
jednostronny...
Tym
Z drugiej strony, prawdę mówiąc, właśnie się pozbywam trochę "wyższej"
Yamahy CDX-596. Z amplitunerem grało to zupełnie znośnie, z porządnym
wzmakiem stereo -- porażka. Chwilowo korzystam z DVD30 h/k, brzmi znacznie
lepiej...
CD h/k słyszałem z ampli h/k i z lampą toruńskiego konstruktora (+ podłogowe
Quadrale z serii Aurum), w sumie zabrzmiał "drożej" niż te swoje dziewięćset
złotych z groszami :-)
Tym